
Wystarczy żeby słoneczko zaświeciło
i wszystkie problemy znikają. Pozytywne to bardzo.
Próbuję rozliczyć VAT za materiały budowlane. I szlag mnie trafia.
Nie dość, że wyliczanka zaproponowana przez ustawodawcę wywołuje opad rąk moich (bo ni choinki się nie znam na specyfikacji materiałów budowlanych, więc przyjdzie mi przewalić 300-stronicowy wątek na ten temat na muratorze, żeby na ludzki przełożyć tre wszystkie techniczne sprawy, to wychodzi mi, że ten zwrot oszałamiający nie będzie.
No i marzę o kolejnym kocie. Konkretnym, z konkretnej zagranicznej hodowli, po konkretnym połączeniu (a w zasadzie po jednym z trzech planowanych połączeń.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Umstwo rośnie. W lipcu skończy rok. Więc za jakiś czas będziemy mogli myśeć o kryciu włochatego babola. I o kociakach.
Na razie rozważam plany i myślę o narzeczonym dla Umstwa. Czy będzie to nasz NElson czy też obcy kot, z innej hodowli. Zobaczymy.
A. Zapomniałabym. A to najważniejsze.
Dziś dziecię moje najmłodsze zdaje test trzecioklasisty.
Mocno trzymam kciuki za młodego :)
YennaM 2012-05-22 10:41:03
skomentuj (0)
Obsesyjnie myślę
od pewnego czasu o wyrwaniu się z domu. Gdziekolwiek. Wyjść, wyjechać, na kilka dni, posłuchać ciszy, gdziekolwiek.
Brak pracy zaczyna doskwierać.
A w zasadzie brak społęcznej użyteczności.
Bo nie tak miało być. Nie tak to wszystko miało wyglądać. Konieczność wysterylizowania Biby chyba dodatkowo mi dołożyła. Bo wysterylizować niestety muszę.
Miotam się pomiędzy przerażającą samotnością, tak obezwładniającą, że znieczulającą zupełnie. Pomiędzy nieustanną sennością (witamy panią depresję), frustracją, jakimiś obowiązkami jak z "Dnia świstaka".
I powoli przestaje mi się chcieć coś z tym robić.
YennaM 2012-05-21 14:59:15
skomentuj (0)
Każdy stres odchorowuję
Tym razem pojawił się potężny nerwoból w lewej ręce. Ale już zdecydowanie lepiej (właściwie prawie zupełnie przestało boleć).
Po pogrzebie nieco puściło, po rozmowie telefonicznej z dziewczynami - puściło totalnie.
Potrzebowałam tego, żeby uporać się z pewnymi rzeczami.
Pojawiła się za to gorączka i katar.
Oraz przemożna potrzeba spania...
Nie pamiętam, żeby czyjaś śmierć poruszyła mnie aż tak, jak ta.
Ale już lepiej. Zdecydowanie lepiej.
YennaM 2012-05-12 00:50:33
skomentuj (2)
Psica
Uwielbiam beagle, bo psy tej rasy są bardzo niezależne, sprytne i potrafią nieźle kombinować :)
Wczoraj postanowiłam poćwiczyć trochę z Fioną i pouczyć psa nowych sztuczek.
Na pierwszy rzut poszło "hop".
Ach! Biedna Fiona! Ni choinki pojąć nie mogła, dlaczego pańcia każe pieskowi przeskakiwać przez kij do miotły, skoro pańcię równie skutecznie i z mniejszym wysiłkiem można spokojnie sobie obiec, machając przy tym radośnie ogonem. Co z zapełem uczyniła.
Spłakałam się ze śmiechu. Dzieci również się wręcz tarzały po podłodze, patrząc na zadowoloną minę psa, zupełnie nie rozumiejącego, o co zacz tym człowiekom chodzi? No bo przecież człowieki kazali jej znaleźć się w TYM miejscu! No i jest! TUTAJ! Bez robienia z siebie idioty i skakania jak zając przez kij od szczotki!
Ale to nic! Dzieciaki wobec tego postanowiły zademonstrować psu, jak należy to robić.
Zatem miałam przez sobą dzieci, sztuk dwie, które próbowały na czworakach przeskakiwać przez kijaszka.
Nie wiem, co mnie bardziej osłabiło - czy te dzieciaki, czy też autentycznie zdumiona mina psicy.
Na drugi rzut poszło "czołgaj się". Otóż czołganie się pod kijem też jest głupie, skoro nad tym kijem, jak się okazuje, można przeskoczyć lub też obiec radosnie pańcię. No i po co się czołgać, męczyć, wyciągać szyję za smakołykiem, skoro można osiągnąć to samo szybciej?
Najbardziej jednak skonsternowała psicę próba nauczenia komendy "wstydź się".
No bo czego ma się do cholery wstydzić? I czemu ma tą łapą pocierać mordę?
I w ogóle czego te człowieki chcą od psa? Mówią "Fiona, wstydź się" i pies przecież demonstruje wszystkie umiejętności, łącznie ze "zdechł pies" oraz "turlaj się", o "proś" czy "daj głos" nie mówiąc. No i powinni być zadowoleni, nie? A nie ciągle: wstydź się i wstydź się!
W ogóle te człowieki jakieś dziwne są i się biednego burka czepiły.
Koniec końców, po wczorajszym treningu pies (a przy okazji również i moje rodzone dzieciaki) potrafi i skakać przez przeszkodę, i czołgać się, i dać buziaczka w nos.
I będzie.
Bo wstydzić się nie zamierza.
Ale w sumie - wstydzić też się nie ma czego :)
YennaM 2012-05-10 12:52:51
skomentuj (0)
Od tygodnia nie mogę
się pozbierać po śmierci Joli.
Od niespełna miesiąca nie umiałam pozbierać się wiedząc, że Jola tak poważnie choruje.
Od soboty - równia pochyła.
Nie umiem, nie rozumiem zupełnie, dlaczego akurat spotkało to Jolę.
Dlaczego takie rzeczy spotykają ludzi dobrych? Porządnych? Ciepłych? Wartościowych? Mądrych? Takich przez wielkie L.
Gniew, frustracja, w międzyczasie jakaś apatia.
Bardzo trudne to wszystko.
Jeszcze trudniejsze dla rodziny.
Nie ogarniam.
Nie potrafię.
Będzie mi Ciebie, Jolu, bardzo brakować.
Mawiają, że nie ma ludzi niezastąpionych.
Nieprawda.
Odejście niektórych ludzi zostawia w człowieku pustkę. Nie do zapelnienia.
Śpij, Kochana.
Do zobaczenia po tamtej stronie, gdy nadejdzie czas.
YennaM 2012-05-05 23:17:12
skomentuj (1)



