
Wesołych Świąt :)
YennaM 2011-12-23 14:25:47
skomentuj (0)
Ha!
Zaczynam dostrzegać plusy nowego mieszkania.
Po pierwsze: dobrze, że Bell wymyślił telefon ;)
Po drugie: nowa szkoła jest zdecydowanie lepsza od starej (chodzi o podejscie do dzieci, na temat poziomu szkoły trudno mi się wypowiadac), choć też zaliczyliśmy trochę problemów (trudny chłopiec w klasie Michała). Michał generalnie, mam wrażenie, gorzej się aklimatyzuje niż Wojtek (a myślałam, że to z Wojtkiem będzie kłopot).
Po trzecie: szkoda mi mojego psa, bo nie ma tu żadnych znajomych, a nowe znajomości suka nawiązuje opornie i w diably idzie cała socjalizacja. Trzeba będzie pomyśleć o agirity (na szczęście tor jest tuż pod nosem).
Po czwarte: z powodu braku nieustannych wizyt koleżeńskich ;) udało mi się w końcu załapać o co chodzi w kilkudziesięciu wątkach Grace Anatomy oraz ostatnim sezonie Zaklinacza dusz ;) Marna to pociecha, ale zawsze.
Po piąte: mamy nowego kota :) Mała jest absolutnie przecudna, jej głowa, ogon, profil mnie totalnie urzekają. Napatrzeć się na to kocie cudo nie możemy :) A że kocie cudo wyjątkowo przymilne - to tym większy nasz entuzjazm :)
Po szóste: prace budowlane zakończone. Jest nam przestonnie, fajnie, wygodnie :)
Po siodme: myślę coraz częściej o powrocie do pracy.
Z tego powodu po ósme: zaczęłam uczyć się języka.
Tyle w skrocie. Miało nie być narzekania, ale naprawdę - staram się jak mogę ;)
Poza tym rzeczywiscie coraz lepiej nam się tutaj mieszka i już dziś wiem, że nie wróciłabym już do betonowego centrum za Chiny Ludowe.
YennaM 2011-12-10 22:09:59
skomentuj (1)
Jezusie kochany czyli na nowym
Zmiana miejsca zamieszkania po 16 latach nieustannego mieszkania w innej okolicy jest wydarzeniem dość traumatycznym. Zwłaszcza, gdy to miejsce zamieszkania znajduje się kilkanaście kilometrów od poprzedniego.
Się odnaleźć nie umiem. Nikogo tu nie znam. Generalnie jakoś mi tak... no: JAKOŚ.
Czy radosne wydarzenie pt. kupienie większego mieszkania mozna okupićstanami depresyjnymi?
Poza tym męczy mnie kwestia poprzedniego mieszkania.
Sprzedać? Wynająć? Na ile i kiedy? I komu? I jak? I kiedy? I dlaczego?
Domowy w sprawę poprzedniego mieszkania się nie włącza. To znaczy: włącza się. Ale w zasadzie po to, żeby coś burknąć czy skrytykować.
A ja nie wiem, jak mam działać, skoro nie jestem w stanie ze współmałżonkiem rpzedyskutować strategii i skoro dostaję OPRy, że np zamiast gotować obiad wwalałam do netu ogłoszenia.
Kurcze, mam w takich chwilach ochotę trzepnąć faceta ścierą i wrzaśnąć: Człowieku, albo chcesz wynająć to mieszkanie (a wtedy trzeba się poogłaszać tu i ówdzie i niestety albo mi w tym pomagasz, albo zaciskasz zęby i nie komentujesz moje zaangażowanie w temat), albo też zarabiasz na dwa mieszkania i kredyt! Proste.
Ino w zasadzie mi się już nawet wrzeszczeć nie chce. Pomimo ochoty.
Durna jestem, wróciłabym na stare...
YennaM 2011-09-12 18:42:22
skomentuj (1)



